best wishes from sky

jakzawszetazla:

image

(via konieckoncow)

rozpoczecie:

Twój uśmiech jest zawsze w mojej głowie

relewanty:

“Lubimy wracać w miejsca, gdzie spotkało nas coś dobrego, gdzie spotkaliśmy kogoś ważnego dla nas. Lubimy te powroty, bo stale mamy nadzieję, że ktoś lub coś jeszcze na nas tam czeka.”

— znalezione

(via arykamliwjo)

twofacesevil:

“I kiedyś ci nie odpisze i kiedyś ci nie oddzwonię i wtedy może zrozumiesz, że wreszcie nastał mój koniec.”

♤T

(via niewypowiedziane--slowa)

pro-ana-mia25:

“To zadziwiające jak ludzie zakochują się w sobie. Najpierw są dla siebie kimś obcym,a nagle zaczyna się od jednego spojrzenia, jednego słowa. Brną przez wymienianie uśmiechów, nocne rozmowy i nagle zauważają w sobie coś wyjątkowego. Próbują ukryć przed nami, że wcale tak nie jest, że nie patrzą na nas inaczej, że uśmiech do nas skierowany jest inny od tych skierowanych do reszty. Nieśmiałe gesty z czasem zamieniają się w odważny dotyk, a spojrzenia spotykają się i przyznają do uczucia. Brniemy jak dzieci myśląc, że będzie wspaniale. Nagle zmienia się wszystko. Uśmiechy, spojrzenia, słowa i gesty zamieniają się w ciszę,pustkę. Zaczynamy doszukiwać się błędów, szukamy odpowiedzi kiedy to się stało, że przestaliśmy dla siebie znaczyć więcej. Pytamy, a w odpowiedzi dostajemy słowa, które sprawiają, że łamie nam się serce. Nie potrafimy wytłumaczyć tego zachowania, a serce łamie nam się z każdą sekundą coraz mocniej. Tęsknimy. Płaczemy. Krzyczymy. Milczymy. Boimy się zrobić krok, który mógłby wszystko wytłumaczyć. Czujemy, że powinniśmy kogoś zatrzymać, złapać za rękę, aby go nie tracić. Nagle nie istniejemy dla siebie, mimo, że w głowach ciągle nawzajem mówimy sobie “przecież cię kocham, wróć””

— (via rozerwanie)

(via niewypowiedziane--slowa)

lonelygirl531:

Gdybyś zobaczył szczęście, które dzięki Tobie miała, nie odważyłbyś się jej tego odebrać.

— temysli.pl

(via rozgrzeszenia)

Drogi Maturzysto. Niebawem przystąpisz do egzaminu dojrzałości. Zdasz go, nie przejmuj się. Ja też go zdałem bez większych perypetii, chociaż w klasie maturalnej zajmowałem się raczej przyjmowaniem napojów wyskokowych i darciem mordy w punkrockowym zespole o pociesznej nazwie Wyższa Szkoła Rybołóstwa, niż studiowaniem bryków. Pomógł mi w tym co prawda chociażby mój historyk, który na pisemnej z historii podyktował mi do ucha jakieś 80% wypracowania, ale tobie też ktoś pomoże. Głowa do góry. Problem jest inny, drogi Maturzysto. Problemem jest to, co stanie się później.

Ktoś cię oszukał, drogi maturzysto. Ktoś oszukał ciebie, mnie, i twoich rodziców. Ktoś wmówił nam wszystkim, wiele lat temu, że gwarantem przyszłej kariery, kluczem do obfitującej w profity i szczęście dorosłości jest dyplom uczelni wyższej. Ktoś wmówił nam, że dyplom socjologii, dziennikarstwa, politologii, administracji, filologii jest najważniejszą rzeczą, jaką masz uzyskać w przeciągu najbliższych kilku lat. Musisz zdobyć ów dyplom, drogi maturzysto. Ucieszę cię: pewnie go zdobędziesz. Najprawdopodobniej nikt nie wyrzuci cię ze studiów, a jeśli to zrobi, to znaczy, że naprawdę bardzo tego chciałeś. Zmartwę cię : niewiele ci to da. Jeśli przez najbliższe pięć lat nie wykażesz się tym, czego podstawówka, gimnazjum i liceum nie nauczyły cię w najmniejszym stopniu, czyli - abstrakcyjnym i samodzielnym myśleniem, działaniem pod prąd, własną inicjatywą, za sześć lub siedem lat owszem, będziesz pracował. Będziesz kasjerem w banku lub na stacji benzynowej. Będziesz kroił warzywa w angielskiej knajpie. Będziesz wydzwaniał do półgłuchych, starszych pań i wciskał im na raty smartfony po dwa tysiące złotych.

Nauczanie wyższe, przynajmniej na nie-ścisłych, już dawno temu stało się swoją własną parodią. Nie przygotowuje cię w jakimkolwiek stopniu do realiów rynku pracy. Wykładowcy dostrajają się do poziomu studentów. Do twojego poziomu, drogi maturzysto. Twoja wiedza ogólna, oczytanie, znajomość kultury jest na poziomie szkoły podstawowej. Nie gniewaj się. Jestem tego pewien. Ale nie tylko ty jesteś winien, ponieważ gimnazjum i liceum zrobiły z ciebie wypełniającą testy według klucza małpkę. Przed tobą studia, a większość kierunków studiów uczy rzeczy zupełnie nieprzydatnych. Praktyki na studiach to w większości czysty żart. Zakonserwowany system, polegający na tym, że uczelnie otrzymują kasę “od studenta” sprawia, że za pięć lat na rynku pracy znajdą się setki tysięcy ludzi takich jak ty, maturzysto. Bez wiedzy, kwalifikacji, bez pojęcia, co w ogóle robić. Pół biedy, jeśli zdecydowałeś się zostać lekarzem, inżynierem, informatykiem. Konkretna wiedza, konkretny fach. Jeśli wybrałeś kierunki, o których pisałem wcześniej, filologie, kulturoznastwa, dziennikarstwa, administracje - no cóż, masz problem.

Drogi maturzysto, jeśli musisz, idź na studia. Przydadzą ci się w jednej kwestii - poznasz na nich ludzi, przyjaciół, może przyszłego życiowego partnera na poważnie. Ale przede wszystkim wymyśl, co tak naprawdę chcesz robić. Dokształcaj się w tym na własną rękę. Dużo czytaj. Zacznij pracę już na studiach. Zdobywaj doświadczenie w dziedzinach, które naprawdę cię interesują. Postaraj się być w nich fachowcem. Bądź aktywny. Kreuj inicjatywy. Poznawaj ludzi. Nie czekaj, błagam, na to, że coś przyjdzie do ciebie samo. Nie żądaj nic od rzeczywistości. Jeśli twoja pierwsza rozmowa o pracę będzie miała miejsce już po studiach, najprawdopodobniej nic z niej nie wyjdzie. Przeprowadzający ją headhunter zapyta cię o doświadczenie. O twoje umiejętności. Jeśli przez najbliższe pięć lat poświęcisz się jedynie studiowaniu, będziesz umiał tylko studiować. A bycie studentem nigdy nie było, i nie będzie, stanowiskiem pracy.

Maturzysto, życzę ci wszystkiego najlepszego. Wchodzisz w ciężkie i przesrane czasy. Musisz być mądry, mieć głowę na karku, mieć pasję, znać się na przedmiocie swojej pasji. Będzie dobrze. Połamania piór.

—   (via pamietaj-o-mnie)

“Gdy rozmyślasz o życiu musisz pamiętać o dwóch rzeczach: żadna ilość poczucia winy nie naprawi błędów przeszłości i żadna ilość nerwów nie jest w stanie zmienić przyszłości.”

—   (via pracownia-dobrych-mysli)